Dzisiaj jest piątek 4 lipca 2008 r. Imieniny: Malwiny, Teodora
Gazeta Wyborcza

O. Wołoszyn nie był TW
piątek 2008-05-16
- Rozmawiając z esbekiem o. Wołoszyn uważał, że zapewnia duszpasterstwu jakiś parasol ochronny. To było naiwne, ale nie jest to tożsame ze współpracą - mówi prof. Wojciech Polak, historyk z UMK
Troje pracowników IPN w artykule pt. „Prawda o teczce TW Myśliciela" zamieszczonym w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej" ponownie zlustrowało honorowego obywatela Torunia jezuitę o. Władysława Wołoszyna. Zakwestionowali orzeczenie sądu, który w ub.r. dowiódł, że teczka jego rzekomej współpracy została sfałszowana przez funkcjonariusza SB Marka Kuczkowskiego. Zjadliwie odnieśli się też do opracowania prof. Wojciecha Polaka, który w 2006 r. na łamach „Tygodnika Powszechnego" opublikował kulisy sprawy. „Analiza dokumentów dowodzi, że ma to niewiele wspólnego z rzeczywistością" - napisali Katarzyna Maniewska, Sławomir Cenckiewicz i Marek Szymaniak z IPN.
Karol Dolecki: Czy pracownicy IPN faktycznie odkryli prawdę o ojcu Wołoszynie?
Wojciech Polak: Absolutnie nie. Zatytułowali tak swój tekst, aby osiągnąć mocniejszy efekt. Jest to jednak tylko ich wykładnia tego, co znajduje się w teczce TW Myśliciela. Dodam interpretacja zdecydowanie na siłę.
Dlaczego?
- Maniewska, Cenckiewicz i Szymaniak wielokrotnie pouczają mnie w swoim tekście, ale są niekonsekwentni. Twierdzą np., że badając teczkę, należało przestudiować obieg esbeckich dokumentów, ale sami tego nie zrobili, gdyż istotnie niewiele to wnosiło do sprawy. W innym miejscu wywodzą, powołując się na „Wytyczne dyrektora Departamentu IV MSW w sprawie form i metod działań operacyjnych" z 1973 r., że w przypadku duchownych esbecja często rezygnowała z ujawniania pseudonimu i pobierania zobowiązania. Tylko że ja zawsze to powtarzałem. To IPN twierdził, że TW zawsze musiał podpisać zobowiązanie. A teraz zmienił wersję i mnie poucza.
Może jednak autorzy tekstu odkryli coś nowego w teczce lub archiwach IPN na temat TW Myśliciela?
- Z artykułu widać, że mogli pracować tylko na teczce Wołoszyna zarejestrowanego jako TW, czyli na tym samym materiale, który miałem ja.
Skąd więc tak skrajnie różne wnioski?
- W IPN generalnie panuje opinia, że teczka TW jest prawdziwa. Twierdzą, że jeśli esbecy zakładali komuś teczkę, to po co mieliby ją fałszować, skoro były to materiały służące do rozpracowania. Pytają: jaką mieliby z tego korzyść? Odpowiadam: może nie cała esbecja, ale poszczególny esbek czy struktury korzystały na tym w ten sposób, że mogły wykazać się przed przełożonymi. Jeżeli wymagano od nich sukcesów, a oni nie byli w stanie ich osiągnąć, to je pozorowali. Tak funkcjonował cały PRL.
Czyżby więc IPN odgrzewał sprawę Wołoszyna tylko po to, aby potwierdzić przyjętą przez siebie tezę?
- Tak to wygląda. Wobec zniszczenia większości esbeckich źródeł - często jest tak, że w danym oddziale IPN zachowało się jedynie 10 proc. teczek - zrodził się problem wiarygodności kartoteki, w której wymienione są wszystkie osoby zarejestrowane jako TW. Jeśli twierdzę, że Wołoszyn był zarejestrowany, miał pseudonim, spotykał się z esbekiem a nie był TW, podważam ją. Bo takich przypadków może być więcej, a jak ustalić, który jest który?
I dlatego IPN tak uparł się na tę sprawę?
- Sprawa Wołoszyna była zagrożeniem dla znowelizowanej ustawy lustracyjnej, która była częściowo źle skonstruowana. Dawała ona np. możliwość składania odwołań do sądu od umieszczenia w zasobie archiwalnym TW. Podejrzewam, że gdyby weszło to w życie, sądy byłyby zapchane setkami tysięcy spraw, a większość wyroków zapadałaby po 5 minutach. Wyglądałoby to tak: sędzia pytałby, czy oprócz kartoteki jest jakieś inne źródło wskazujące, że dany człowiek współpracował? Przedstawiciel IPN mówiłby: nie. Na co sąd stwierdziłby: w takim razie uniewinniamy. I tak by to szło taśmowo i skompromitowało całą ideę lustracji, co byłoby złe, bo nie jestem zwolennikiem jej całkowitego zaprzestania. Krytykując tego rodzaju rozwiązanie, bałem się ośmieszenia jej i w ten sposób opowiadałem się za lustracją. IPN tego nie zrozumiał. Postanowił dać odpór i ze swojej strony zinterpretować sprawę.
Cała rozmowa z prof. Polakiem w piątkowej toruńskiej Gazecie Wyborczej
Link URL do tej strony:

Inne tematy
Rekrutacja na UMK nabiera tempa (piątek 2008-07-04 11:54)
Konduktorzy przypilnują pasażerów MZK (czwartek 2008-07-03 12:18)
Droga droga do Euro (środa 2008-07-02 16:03)